Podkarpacki Portal Œlubny

TY TEZ MOŻESZ POMÓC POWODZIANOM!! NIE ZWLEKAJ!!!

W wyniku tegorocznej powodzi w bardzo trudnej sytuacji znalazło się wiele rodzin z terenu naszej diecezji oraz Polski. Niektórzy z nich utracili prawie cały dorobek życia; inni czują się załamani i bezradni. Są pośród nich nasi bliscy, przyjaciele oraz znajomi oraz duża grupa rodzin naszych studentów. Niechaj nasza solidarna pomoc przywróci im nadzieję i ułatwi odbudowanie tego, co zostało zniszczone.

Dzięki ofiarności wielu parafian oraz pomocy studentów z naszego akademickiego wolontariatu, wielokrotnie zawieźliśmy do ewakuowanych z zalanego terenu /Trzesni i okolic/ osób a przebywających w Zespołe Szkół nr 3 na ul. Poniatowskiego 55 oraz w Zespole Szkół w Rozwadowie ul. Polna w Stalowej Woli rzeczy jako naszą pomoc m. in.: koce, ręczniki, art. higieny osobistej, ubrania, art. spożywcze. 
Ponadto wielu studentów pracowało przy umacnianiu wałów przeciwpowodziowych - głównie w okolicach Gorzyc.
Wszystkim WAm za wszelką pomoc dziękujemy i liczymy na dalszą współpracę.     

Jednocześnie podjęliśmy się dzieła bezpośredniej pomocy przy sprzątaniu budynków parafialnych w Trześni oraz przy segregacji, składowaniu i wydawaniu darów dla powodzian. Na dzień 27 czerwca czynnie zaangażowało się w tę pomoc ponad 50 osób. Dziękujemy Wam bardzo. 

Równocześnie zwracamy sie z prośbą do każdej osoby dobrej woli o pomoc przy rozdawaniu tychże darów. Przewidywana pomoc obejmuje prace porządkowe, dyżur przy darach, ich segregacji i wydawaniu. Każdego dnia od 9.00 /wyjazd ze Stalowe Woli/ do 13.30 /wyjazd z Trześni/ do 17.30 /wyjazd z Trześni/.
Zapewniamy transport - /kanapki i napój we własnym zakresie/.
DRODZY PARAFIANIE POMÓŻMY!!! TAK NIEWIELE POTRZEBA.

A oto kilka refleksji naszy parafian po okazanej pomocy powodzianom:

Nikt nie jest dość silny,
aby nie  potrzebował pomocy.
Nikt nie jest tak słaby,
 aby nie mógł dopomóc drugiemu.
                                                  (  Joanna Grodzicka)

Pomoc innym, a konkretnie powodzianom, to ciężka praca, ale jakże wspaniałe uczucia budzi w naszych sercach.  Do pierwszorzędnych należy radość z tego, że jest się komuś potrzebnym, że nasze ręce niosą odrobinę dobra, nasze nogi prowadzą nas w stronę skrzywdzonego  człowieka, a nasz szczery uśmiech, chociażby mały, wystarczył, by  te umęczone twarze również na chwilę się uśmiechnęły.
A wszystko zaczęło się dzięki zwyczajnym ogłoszeniom parafialnym, które usłyszeliśmy kilka tygodni temu w naszej Akademickiej Parafii.  Ksiądz proboszcz, Mariusz Kozłowski, w krótkich zdaniach opisał  trudną sytuację, jaka panuje w Trześni i zachęcił do tego, aby kto tylko może zgłosił się do pomocy powodzianom. Odzew był natychmiastowy i tak oto każdego dnia, za wyjątkiem niedzieli, z naszej parafii wyrusza kilkuosobowa grupa ochotników do pomocy.
Stalowa Wola leży tak blisko Trześni, a mimo to dzieli nas tak ogromna przepaść. Kto tam nie pojedzie nawet nie jest w stanie wyobrazić sobie tego, jak wielka tragedia tych ludzi spotkała. Żadne zdjęcia w telewizji i żadne opisy na odległość nie oddają  głębi prawdy. To trzeba zobaczyć na własne oczy, poczuć ten zapach mułu i stęchlizny własnym nosem i wreszcie wysiąść z samochodu w trampkach, których  za chwilę już nie widać, bo się po prostu pływa w błocie po kostki. Więc zmieniamy buty na czyste i idziemy na plebanię sprzątać, lub rozdawać dary, witani niezwykle serdecznie przez tutejszego proboszcza ks. Mariana Kondysara.
W naszych prywatnych plecakach czekają kanapki, herbata, kawa, tudzież jakieś batoniki, które mamy nadzieję zjeść w czasie przerwy, ale jak tu jeść kiedy inni czekają w długich kolejkach na coś do jedzenia. Jak zrobić przerwę kiedy inni tak bardzo potrzebują wszelkiego rodzaju środków chemiczno-higienicznych do codziennej podstawowej egzystencji.
 Więc przy pomocy kilku innych osób, które również pomagają razem z nami, po prostu się wymieniamy, albo w końcu przerywamy, kiedy ze zmęczenia padamy. Wygląda to być może z naszej strony na męczeństwo z premedytacją, ale wcale tak nie jest, bo wystarczy zobaczyć ten nawet chwilowy uśmiech na twarzy powodzian, dotknąć ich spracowanych dłoni w momencie przekazywania paczki, głęboko spojrzeć w ich oczy a nadzieja jaka się w nich odbija dodaje nam sił. Żadna kawa, żaden Red Bull nie doda człowiekowi tyle energii , co  świadomość, że ktoś nas potrzebuje.
To Bóg jest dawcą dobra, my Jego narzędziami, ale niesamowite jest to, że wręczając komuś proszek do prania, łopatę, czy też konserwę, dajemy równocześnie wiarę i nadzieję w to, że nie jest on sam, że nie zostawimy go w potrzebie, że wspólnymi siłami skutki powodzi pokonamy.

  Pokonamy fale
 Jeśli każdy z nas
 Zbuduje brzeg
 Z miłości swej
                Polscy artyści dla Azji

 

Czy ktoÅ› nas widzi ?

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 1 gość